Czy zawsze wynik THC we krwi oznacza przestępstwo?
Ta sprawa pokazuje, że absolutnie nie.
Wyrok zapadł przed Sądem Rejonowym dla Wrocławia-Fabrycznej i jest jednym z tych rozstrzygnięć, które realnie zmieniają sytuację klienta – nie tylko formalnie, ale życiowo.
Stan faktyczny – klasyczny zarzut, nietypowa sytuacja
Klient został zatrzymany jako kierowca i oskarżony o:
- prowadzenie pojazdu pod wpływem środka odurzającego (art. 178a § 1 k.k.),
- oraz dodatkowo o posiadanie marihuany (art. 62 ustawy).
Badanie krwi wykazało:
➡️ 1,27 ng/ml THC
Na pierwszy rzut oka – dla organów ścigania – sprawa „oczywista”.
Problem w tym, że rzeczywistość była zupełnie inna.
Kluczowy element: legalna terapia marihuaną medyczną
Klient:
- od lat pozostawał w legalnej terapii marihuaną medyczną,
- stosował ją zgodnie z zaleceniami lekarza,
- używał waporyzatora (nie rekreacyjnie),
- nie wykazywał żadnych objawów odurzenia.
W sprawie od początku było jasne:
to nie jest klasyczny „kierowca po narkotykach”.
Gdzie był problem?
Polskie prawo:
- nie określa sztywnych progów THC,
- pozostawia ogromne pole interpretacji,
- a praktyka często idzie w kierunku automatyzmu:
👉 THC = przestępstwo
I właśnie ten automatyzm trzeba było przełamać.
Strategia obrony
Sprawa była prowadzona wielotorowo.
- Podważenie automatycznego wniosku „THC = pod wpływem”
Wskazano, że:
- 1,27 ng/ml mieści się w przedziale „po użyciu”, nie „pod wpływem”,
- w toksykologii przyjmuje się, że dopiero wyższe wartości mogą świadczyć o realnym upośledzeniu.
➡️ Szczegółowa argumentacja została przedstawiona w piśmie procesowym obrony
- Podważenie opinii biegłego
Obrona wykazała m.in., że:
- biegły pominął wielofazową farmakokinetykę THC,
- nie uwzględnił kumulacji w organizmie i tolerancji,
- próbował retroekstrapolować wynik bez podstaw naukowych.
➡️ Zarzuty wobec opinii biegłego zostały szczegółowo rozwinięte
- Wykazanie kontekstu medycznego
Złożono:
- dokumentację leczenia,
- wniosek o uzupełniającą opinię biegłego,
- pytania dotyczące różnicy między użyciem rekreacyjnym a terapeutycznym.
➡️ Kluczowe pytania do biegłego zostały sformułowane wprost
- Argument zasadniczy
Nie każde wykrycie THC = stan pod wpływem.
A skoro:
- brak objawów,
- brak dowodu upośledzenia,
- niskie stężenie,
- terapia medyczna,
to:
➡️ brak podstaw do skazania za przestępstwo.
Efekt końcowy – konkret, który robi różnicę
Sąd:
✅ UNIEWINNIŁ klienta od zarzutu posiadania narkotyków
oraz
✅ zastosował WARUNKOWE UMORZENIE w zakresie prowadzenia pojazdu
Konsekwencje dla klienta:
- ❌ brak skazania
- ❌ brak wpisu do Krajowego Rejestru Karnego
- ❌ brak obligatoryjnego świadczenia 5.000 zł
- ❌ brak 3-letniego zakazu prowadzenia pojazdów
Zamiast tego:
✔️ świadczenie: 1.000 zł
✔️ zakaz prowadzenia: 1 rok
✔️ pełna indywidualizacja reakcji karnej
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Bo pokazuje coś, czego wielu kierowców nie wie:
👉 wynik THC nie przesądza sprawy
👉 marihuana medyczna to nie narkotyk „jak każdy inny”
👉 każdy przypadek wymaga indywidualnej analizy
Najważniejszy wniosek
Prawo karne nie może działać automatycznie.
Jeżeli:
- jesteś pacjentem,
- masz dokumentację,
- nie byłeś realnie pod wpływem,
to:
➡️ sprawę da się obronić.
Masz podobny problem?
Zatrzymanie, badanie krwi, THC, zarzut z art. 178a k.k.?
To jest dokładnie ten moment, w którym strategia ma znaczenie.
📞 535 921 332
Adwokat Maciej Kowalewski – obrona w sprawach karnych Wrocław







