Podstawy prawne: Kodeks karny a ustawa o ochronie zwierząt
Znęcanie się nad zwierzętami jest w Polsce przestępstwem, choć nie zostało wprost ujęte w Kodeksie karnym. Zamiast tego, kluczowe przepisy karne zawiera ustawa z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (u.o.z.). To właśnie w tej ustawie określono, jakie czyny wobec zwierząt są zabronione oraz jakie sankcje grożą sprawcom. Najważniejszą rolę odgrywa tu art. 35 ustawy o ochronie zwierząt, który stanowi podstawę odpowiedzialności karnej za znęcanie się nad zwierzętam. W przepisie tym (wraz z kolejnymi ustępami) wskazano m.in. wysokość kar oraz dodatkowe środki karne, jakie sąd może lub musi zastosować wobec sprawcy.
Warto podkreślić, że ustawodawca w ostatnich latach zaostrzył kary za przestępstwa wobec zwierząt, reagując na społeczne oczekiwania surowszego traktowania sprawców bestialstwa. Nowelizacja z 2018 r. zwiększyła maksymalne kary za zabijanie zwierząt i znęcanie się nad nimi z 2 do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem – z 3 do 5 lat pozbawienia wolności. Jednocześnie wprowadzono obowiązkowe orzekanie nawiązki (specjalnej wpłaty pieniężnej na cele ochrony zwierząt) w przedziale od 1 000 zł do 100 000 zł. Wcześniej sąd mógł, ale nie musiał, orzekać taką nawiązkę, a w praktyce czynił to rzadko i zwykle w minimalnej wysokości.
Kodeks karny jako taki nie zawiera odrębnego przepisu o znęcaniu się nad zwierzętami. Nie oznacza to jednak luki w prawie – czyny przeciwko zwierzętom są penalizowane na mocy wspomnianej ustawy specjalnej. Przepisy Kodeksu karnego mogą natomiast znaleźć zastosowanie posiłkowo, np. w kwestiach ogólnych (zasady wymiaru kary, recydywa itp.) albo gdy sprawca popełnia równocześnie inne przestępstwa. W 2018 r. wraz ze zmianami ustawy o ochronie zwierząt znowelizowano także pewne przepisy Kodeksu karnego – np. dostosowując je do wyższych sankcji czy porządkując zasady orzekania środków karnych. Dla przejrzystości warto jednak skupić się na samej ustawie o ochronie zwierząt, bo to ona określa dokładne czyny zabronione wobec zwierząt oraz sankcje.
Czym jest znęcanie się nad zwierzętami? Zakres i przykłady
Ustawa o ochronie zwierząt w art. 6 wyraźnie zakazuje znęcania się nad zwierzętami (ust. 1) i definiuje to pojęcie (ust. 2). Zgodnie z definicją ustawową, „przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania zwierzęciu bólu lub cierpień”, przy czym ustawodawca wskazuje przykładowy katalog zachowań uznawanych za znęcanie. Lista tych przykładów jest dość obszerna i obejmuje zarówno działania (akty bezpośredniej przemocy), jak i zaniechania (zaniedbania opieki). Poniżej wymieniamy najważniejsze z nich:
- Przemoc fizyczna – np. umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia (chyba że jest to dozwolony prawem zabieg weterynaryjny lub doświadczenie naukowe). Także bicie zwierząt twardymi lub ostrymi przedmiotami (zwłaszcza po wrażliwych miejscach: głowie, brzuchu, łapach) jest wyraźnie wskazane jako znęcanie. Również znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem – czyli zadawanie cierpienia w wyjątkowo drastyczny, bestialski sposób – stanowi kwalifikowaną formę tego przestępstwa (omówioną osobno poniżej).
- Zaniedbanie obowiązków opieki – np. utrzymywanie zwierzęcia w niewłaściwych warunkach bytowania. Ustawa wymienia tu rażące niechlujstwo, przetrzymywanie w pomieszczeniach lub klatkach uniemożliwiających naturalną pozycję ciała, brak schronienia przed pogodą
- Niepodawanie zwierzęciu dostatecznej ilości pożywienia lub wody również jest formą znęcania przez zaniechanie. Nadmierne przedłużone pozostawianie zwierzęcia samego, bez kontaktu z opiekunem, może wyrządzać mu cierpienie psychiczne – sądy zauważają, że zwłaszcza psy potrzebują więzi z człowiekiem, a ich długotrwała izolacja bywa porównywana do krzywdy dziecka pozbawionego kontaktu z rodzicem.
- Brak opieki weterynaryjnej – utrzymywanie zwierzęcia w stanie nieleczonej choroby, skazywanie go na ból związany z chorobą lub urazem, jest uznawane za znęcanie. Przykładowo pozostawienie psa z poważną, ropiejącą raną czy chorobą (np. niezabezpieczone rany, zaawansowane infekcje) bez pomocy weterynarza stanowi zadawanie cierpienia. W jednym z orzeczeń sąd wprost stwierdził, że gdy właściciel nie zapewnia leczenia choremu zwierzęciu, wypełnia znamiona znęcania się
- Nadmierne przeciążanie i wykorzystywanie zwierząt – np. zmuszanie chorego lub rannego zwierzęcia do pracy albo czynności mogących sprawiać mu ból. Ustawa podaje przykład zaprzęgania zwierząt chorych lub kulejących do pracy czy wykorzystywania ich w sporcie i rozrywce pomimo urazów. Innym przykładem jest przeładowywanie zwierząt pociągowych i jucznych – nakładanie na nie ciężarów oczywiście nieodpowiednich do ich siły i kondycji lub zmuszanie do zbyt szybkiego biegu. Takie działania powodują ból i wyczerpanie zwierząt, więc są traktowane jako znęcanie.
- Okrutne metody hodowli i rozrodu – ustawodawca zakazuje stosowania okrutnych metod w chowie i hodowli zwierząt. Choć przepis jest ogólny, chodzi np. o praktyki powodujące cierpienie zwierząt hodowlanych (nierzadko piętnowane przez organizacje prozwierzęce, np. trzymanie zwierząt w skrajnie ciasnych klatkach, unieruchamianie ich na stałe itp.). Również wykorzystywanie zwierząt w widowiskach lub sportach w sposób narażający je na cierpienie (np. walki zwierząt) jest zabronione – art. 16 ustawy wprost zakazuje urządzania walk zwierząt oraz innych „rozrywek” noszących znamiona okrucieństwa.
- Złe traktowanie podczas transportu lub zabiegów – za znęcanie może być uznany transport zwierząt w sposób powodujący ich zbędne cierpienie i stres. Dotyczy to zwłaszcza przewozu zwierząt gospodarskich czy rzeźnych w niewłaściwych warunkach (przepełnione środki transportu, brak wody, długa podróż bez odpoczynku). Podobnie przeprowadzanie zabiegów chirurgicznych na zwierzętach przez nieuprawnione osoby lub niezgodnie ze sztuką weterynaryjną, w sposób zadający ból, którego można by uniknąć, mieści się w definicji znęcania. Przykładem może być np. nieumiejętne amputowanie ogona szczenięciu przez hodowcę amatora – takie działanie poza cierpieniem zwierzęcia narusza też przepisy o wykonywaniu zawodu lekarza weterynarii.
- Inne dręczenie i nieodpowiedzialne zachowania – ustawa wspomina choćby złośliwe straszenie lub drażnienie zwierzątChoć może się to wydawać błahostką, umyślne terroryzowanie zwierzęcia (np. straszenie petardami, drażnienie psa dla „zabawy”) także zadaje mu cierpienie psychiczne i fizyczne (strach, stres) i jest prawnie zakazane. Jako znęcanie ustawodawca traktuje też porzucenie zwierzęcia przez właściciela lub opiekuna, zwłaszcza psa czy kota. Porzucenie domowego pupila (np. wywiezienie do lasu i zostawienie go tam) naraża go na ból, głód i strach, więc jest penalizowane.
Powyższe przykłady nie wyczerpują katalogu możliwych form znęcania się. Kluczowe jest ogólne kryterium: czy dane zachowanie zadaje zwierzęciu ból lub cierpienie w sposób niehumanitarny (nieuzasadniony żadną koniecznością ani przepisami). Nawet jeśli danej sytuacji nie wymieniono wprost w ustawie, może ona zostać uznana za znęcanie, o ile spełnia powyższe kryteria. Na przykład pozostawienie psa samego w upale zamkniętego w samochodzie, choć nie widnieje expressis verbis na liście, z pewnością powoduje ból i cierpienie zwierzęcia i będzie traktowane jak znęcanie. Podobnie akty seksualne ze zwierzętami (bestialstwo) – choć nie nazwane w ustawie wprost, niewątpliwie wiążą się z cierpieniem zwierząt i są karalne w ramach ogólnego zakazu znęcania się.
Ważne jest też zrozumienie, że znęcanie może mieć charakter jednorazowy lub ciągły. W potocznym rozumieniu słowo „znęcanie się” kojarzy się z długotrwałym dręczeniem, jednak na gruncie prawnym nawet pojedynczy czyn, jeśli jest wystarczająco drastyczny, może stanowić przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem. Przykładowo, ktoś kto dla „rozrywki” podpalił kota lub przeciął psu pysk ostrym narzędziem jednorazowo – już takim jednym czynem realizuje znamiona przestępstwa. Co więcej, ugruntowane orzecznictwo wskazuje, że sprawcą znęcania może być również ten, kto dopuścił się zaniedbania jednorazowo – np. jednorazowo nie udzielił pomocy koniowi z poważną raną, skazując go na ból (tę sytuację omawiamy niżej).
Podsumowując, polskie prawo pojmuje znęcanie się nad zwierzętami bardzo szeroko, obejmując różnorodne formy przemocy fizycznej, psychicznej oraz zaniedbań. Taka konstrukcja ma chronić zwierzęta przed wszelkimi niehumanitarnymi zachowaniami ze strony człowieka.
Orzecznictwo sądów w sprawach znęcania się nad zwierzętami
Analiza orzecznictwa pokazuje, że polskie sądy coraz częściej muszą zajmować się sprawami znęcania nad zwierzętami, a wyroki w tych sprawach stopniowo się zaostrzają. W przeszłości sprawcy nierzadko uchodzili z niskimi karami (np. grzywną czy wyrokiem w zawieszeniu), jednak wraz ze zmianą prawa i wrażliwości społecznej obserwuje się trend do orzekania surowszych sankcji, w tym kar bezwzględnego pozbawienia wolności. Poniżej omówimy kilka przykładów głośnych lub precedensowych spraw oraz wnioski płynące z linii orzeczniczej.
- Znęcanie przez rażące zaniedbanie zakończone śmiercią zwierzęcia. Przykładem jest sprawa z Gorzowa Wlkp., gdzie właściciel skrajnie zaniedbał starszą suczkę. Przez długi czas utrzymywał ją w stanie poważnej, nieleczonej choroby (m.in. ropomacicze, ropiejące oczy, otwarte rany skóry), w warunkach rażącego brudu, bez odpowiedniego schronienia, jedzenia i wody. Zwierzę ostatecznie padło z wycieńczenia i infekcji. Sąd Rejonowy uznał właściciela winnym znęcania ze szczególnym okrucieństwem i skazał na 6 miesięcy bezwzględnego więzienia. Ponadto orzeczono zakaz posiadania wszelkich zwierząt na 8 lat oraz obowiązek wpłaty 5 000 zł nawiązki na cel prozwierzęcy. Sprawca musiał też pokryć koszty postępowania poniesione przez organizację, która występowała w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy (1200 zł). Sąd w uzasadnieniu podkreślił, że długotrwałe cierpienie zadane zwierzęciu przez zaniedbanie opieki jest równie naganne jak przemoc fizyczna. Ten wyrok pokazuje, że skrajne przypadki zaniedbania (zwłaszcza skutkujące śmiercią zwierzęcia) sąd kwalifikuje jako znęcanie ze szczególnym okrucieństwem i wymierza za nie realną karę więzienia.
- Przemoc fizyczna i bestialstwo wobec zwierzęcia. W ostatnich latach media donosiły o wyrokach skazujących sprawców brutalnego znęcania się – np. głośna sprawa byłego senatora RP, który bił i kopał swojego psa. Sąd prawomocnie skazał go na 3 miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności oraz prace społeczne, mimo że wcześniej często w podobnych sprawach zapadały wyroki w zawieszeniu. Innym przykładem jest sprawa młodego mężczyzny, który przywiązał psa do auta i wlókł go za pojazdem – sąd orzekł 8 miesięcy więzienia, 6-letni zakaz posiadania psów oraz nawiązkę na rzecz schroniska. Takie wyroki – nagłaśniane w mediach – mają znaczenie precedensowe i pokazują zmianę podejścia wymiaru sprawiedliwości: znęcanie się nad zwierzętami nie jest już traktowane pobłażliwie.
- Interwencja organizacji i apelacja prokuratora – zaostrzenie kary. W sprawach o znęcanie często aktywnie działają organizacje prozwierzęce i prokuratura, dążąc do surowszego ukarania sprawców. Przykładem może być sprawa z Warszawy, gdzie matka dwójki dzieci posiadała psy, ale skrajnie zaniedbywała opiekę nad nimi. Rzadko bywała w domu, psy były głodne, chore (jedna suczka agresywna z powodu warunków, druga pogryziona), a opiekę nad nimi dorywczo sprawowali znajomi. Sąd I instancji uznał jej winę i wymierzył tylko 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, do tego 5-letni zakaz posiadania psów. Prokurator zaskarżył ten wyrok jako zbyt łagodny (zarzucając rażącą niewspółmierność kary) Sąd Okręgowy Warszawa-Praga podzielił tę ocenę i utrzymał surowy zakaz posiadania zwierząt przez 5 lat, uzasadniając, że oskarżona powinna być trwale pozbawiona prawa opieki nad skrzywdzonymi psami. W praktyce apelacje prokuratorskie lub wniesione przez organizacje społeczne często skutkują zaostrzeniem sankcji, zwłaszcza gdy kara wydaje się niewspółmierna do okrucieństwa czynu.
- Dylemat: czy każde zaniedbanie to przestępstwo? Ciekawe zagadnienie pojawiło się w sprawie rannej klaczy zmuszanej do pracy. Rolnik zaprzęgnął konia do wozu po drewno; w trakcie pracy klacz skaleczyła nogę drutem (rana ok. 20 cm). Mężczyzna widział krwawiącą ranę, lecz mimo to kontynuował jazdę z ładunkiem, deklarując, że wezwie weterynarza dopiero po powrocie. Sąd Rejonowy uniewinnił oskarżonego, uznając, że jego decyzja o dokończeniu pracy była „w pełni słuszna”, skoro koń był w stanie iść dalej. Jednak Sąd Okręgowy po apelacji nie zgodził się z tym rozumowaniem. Biegły weterynarii stanowczo stwierdził, że dalsze obciążanie zranionego konia pracą było niedopuszczalne – należało natychmiast przerwać pracę i opatrzyć ranę. Sąd odwoławczy wskazał, że oskarżony zadał zwierzęciu ból i cierpienie, zmuszając je do wysiłku z poważną raną, co wypełnia znamiona znęcania się nad zwierzętami. W efekcie wyrok uniewinniający został uchylony. Ta sprawa pokazuje, że niektóre sytuacje są na granicy – część sędziów w I instancji może nie dostrzec od razu znamion przestępstwa w postępowaniu pozornie „rozsądnym” (bo koń szedł dalej), ale standard opieki nad zwierzętami jest coraz wyższy. Brak natychmiastowej pomocy zranionemu zwierzęciu i narażanie go na dalszy ból jest interpretowane jako czyn karalny.
- Warunkowe umorzenie mimo drastycznego czynu – kontrowersje. Zdarza się, że sądy – biorąc pod uwagę np. niekaralność sprawcy – stosują warunkowe umorzenie postępowania, czyli odstąpienie od skazania pod pewnymi warunkami próby. Przykładem jest bulwersująca sprawa z Kędzierzyna-Koźla, gdzie małżeństwo rolników okrutnie obchodziło się z jałówką (młodą krową). Ciągnęli zwierzę za ciągnikiem – przywiązane łańcuchem do traktora – a gdy wystraszona krowa upadła i była wleczona po asfalcie, bili ją po brzuchu, nogach i grzbiecie pałką, kłuli ostrym przedmiotem, by zmusić do wstania. Całe zdarzenie nagrali oburzeni sąsiedzi. Sąd Rejonowy uznał, że zachowanie wypełniło znamiona znęcania się nad zwierzęciem z art. 35 ust. 1 u.o.z. (czyn umyślny z zamiarem zadania bólu), jednak warunkowo umorzył postępowanie na 2 lata próby. Innymi słowy, formalnie sprawców nie skazano, uznając że sama naganność czynu i niekaralność oskarżonych uzasadnia odstąpienie od kary. Decyzja taka budzi kontrowersje – z jednej strony sprawcy znaleźli się pod nadzorem (przez okres próby), z drugiej uniknęli bezpośredniej kary. Należy dodać, że nawet przy warunkowym umorzeniu sąd może zastosować środki probacyjne, np. nałożyć obowiązek zapłaty nawiązki czy zakaz posiadania zwierząt do 2 lat (ustawa na to zezwala). W opinii publicznej przeważa jednak pogląd, że tak drastyczne przypadki powinny kończyć się normalnym wyrokiem skazującym. Orzecznictwo pokazuje tu pewną rozbieżność – wiele zależy od okoliczności sprawy i oceny sędziego. Jednak ogólny kierunek zmian jest taki, że coraz rzadziej sprawcy okrucieństwa wobec zwierząt uchodzą z całkowitym brakiem kary.
Podsumowując przegląd orzecznictwa: sądy interpretują przepisy o znęcaniu szeroko i potwierdzają ich zastosowanie zarówno do działania, jak i zaniechania, a także do jednorazowych aktów okrucieństwaLinia orzecznicza Sądu Najwyższego przesądziła, że nie jest wymagana „powtarzalność” znęcania – nawet pojedynczy czyn może wyczerpywać znamiona przestępstwa. Sądy podkreślają też, że enumeracja zachowań w ustawie ma charakter otwarty – każde świadome zadanie zwierzęciu bólu lub cierpienia w sposób niehumanitarny podpada pod art. 35 ust. 1a, nawet jeśli nie zostało wprost wymienione w art. 6 ust. 2. W praktyce wymiar kar ulega podwyższeniu: coraz częściej zapadają wyroki więzienia bez zawieszenia, zwłaszcza w przypadkach szczególnego okrucieństwa lub recydywy. Nadal zdarzają się kary łagodniejsze (np. zawieszenie, grzywna czy warunkowe umorzenie), zwłaszcza wobec sprawców młodych, niekaranych, gdy okoliczności nie są skrajne. Jednak generalnie społeczna szkodliwość znęcania się nad zwierzętami jest oceniana coraz wyżej, co przekłada się na surowsze orzecznictwo i mniejsze przyzwolenie na okrucieństwo.
Postępowanie karne w sprawie o znęcanie się nad zwierzętami
Sprawy o przestępstwa przeciwko zwierzętom toczą się według ogólnych reguł Kodeksu postępowania karnego, jednak mają pewne specyficzne elementy. Poniżej opisujemy, jak wygląda typowa procedura od zgłoszenia takiego przestępstwa do ukarania sprawcy, oraz jakie środki mogą zostać zastosowane w toku postępowania.
Wszczęcie postępowania. Znęcanie się nad zwierzętami jest przestępstwem ściganym z urzędu (publicznoskargowym). To znaczy, że organy ścigania (policja, prokuratura) mają obowiązek podjąć działania, gdy tylko powezmą informację o możliwości popełnienia takiego czynu. Inicjatywa najczęściej pochodzi z zawiadomienia o przestępstwie. Może je złożyć każdy, kto dowie się o przypadkach znęcania – np. świadek (sąsiad słyszący katowanie psa), przechodzień, organizacja prozwierzęca, a nawet urzędowy lekarz weterynarii podczas kontroli. Zawiadomienie można zgłosić na policję, do prokuratury, a także często do straży miejskiej lub gminnej (strażnicy miejscy nieraz reagują na interwencje związane z porzuconymi bądź źle traktowanymi zwierzętami). Organizacje ochrony zwierząt również prowadzą infolinie i przyjmują zgłoszenia od obywateli, po czym same informują policję lub podejmują interwencję na miejscu (o czym dalej). W każdym razie, gdy informacja o możliwym przestępstwie dotrze do organów ścigania, prokurator lub policja wszczyna postępowanie przygotowawcze, o ile są ku temu podstawy (podejrzenie czynu zabronionego).
Zabezpieczenie zwierzęcia i dowodów
Priorytetem na wstępnym etapie jest często zabezpieczenie dobrostanu zwierzęcia-ofiary oraz dowodów przestępstwa. Ustawa o ochronie zwierząt (art. 7) przewiduje procedurę tzw. interwencyjnego odebrania zwierzęcia właścicielowi lub opiekunowi, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie znęcania się. Takiego odebrania może dokonać policja, straż gminna albo upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej działającej na rzecz ochrony zwierząt, za zgodą policji Zwierzę trafia wtedy pod opiekę tymczasową (np. do schroniska lub azylu), co zapobiega dalszej krzywdzie i jednocześnie stanowi dowód rzeczowy w sprawie. Równolegle funkcjonariusze zabezpieczają dowody znęcania: dokumentują warunki bytowe (np. zdjęcia zaniedbanego pomieszczenia, łańcuchy, narzędzia), zbierają przedmioty użyte do zadawania cierpienia (np. kije, narzędzia, broń palna jeśli zwierzę zostało postrzelone). Często kluczowym dowodem są oględziny weterynaryjne zwierzęcia – lekarz bada obrażenia, stan zdrowia, poziom wycieńczenia itp., wydając opinię co do przyczyn cierpień zwierzęcia i czasu ich trwania. Taka opinia biegłego weterynarza bywa rozstrzygająca, np. w ocenie czy dane obrażenia mogły powstać wskutek celowego działania lub jak bardzo zwierzę cierpiało. W sprawach znęcania dowodami są też często zeznania świadków (sąsiadów, przechodniów) oraz dokumentacja zdjęciowa czy filmowa (nierzadko sprawcy są nagrywani – jak w przypadku ciągnięcia krowy za traktorem, które nagrał sąsiad).
Organy prowadzące sprawę
Postępowanie przygotowawcze (dochodzenie lub śledztwo) typowo prowadzi policja pod nadzorem prokuratora. W poważniejszych sprawach (np. szczególne okrucieństwo, duży rozgłos) prokuratura może prowadzić śledztwo osobiście. Coraz częściej policja i prokuratura współpracują z organizacjami ochrony zwierząt przy zbieraniu materiału dowodowego – aktywiści takich organizacji często dostarczają informacji, ekspertyz, a nawet wskazują świadków. Po zgromadzeniu dowodów prokurator stawia podejrzanemu zarzuty z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt (odpowiedni paragraf, np. ust. 1a dla „zwykłego” znęcania lub wraz z ust. 2, jeśli zarzuca się szczególne okrucieństwo). Następnie, jeśli dowody potwierdzają popełnienie przestępstwa, kieruje akt oskarżenia do sądu. Co ważne, w tych sprawach pokrzywdzonym formalnie nie jest zwierzę (nie ma osobowości prawnej) ani sprawca, który często jest właścicielem – dlatego do sądu akt oskarżenia trafia zwykle bez wskazania pokrzywdzonego człowieka. Niemniej rolę pokrzywdzonego mogą przejąć organizacje społeczne – o czym w następnym punkcie.
Środki zapobiegawcze wobec podejrzanego
W toku postępowania przygotowawczego (a także w trakcie procesu) sąd lub prokurator mogą stosować wobec podejrzanego (oskarżonego) rozmaite środki zapobiegawcze, jeśli istnieje obawa np. matactwa lub kontynuowania przestępstwa. W praktyce, przy znęcaniu nad zwierzętami zdarza się stosowanie nawet tymczasowego aresztowania – zwłaszcza gdy czyn był bardzo brutalny lub sprawca może szybko skrzywdzić kolejne zwierzęta. Przykładowo, sąd w Olsztynie aresztował na 3 miesiące mężczyznę podejrzanego o wyjątkowo okrutne zabicie psa, aby zabezpieczyć prawidłowy tok dochodzenia. Podobnie dwóch mężczyzn z Opolszczyzny, którzy usiłowali zabić psa nożem, trafiło do aresztu tymczasowego. Jeśli areszt nie jest niezbędny, prokurator może zastosować łagodniejsze środki, np. dozór policyjny (obowiązek regularnego stawiania się na policji) czy poręczenie majątkowe (kaucję). W przypadku sprawcy posiadającego nadal zwierzęta, logicznym posunięciem jest także zabezpieczenie, by nie miał on do nich dostępu – tu pomocne jest wspomniane interwencyjne odebranie zwierząt oraz ewentualnie warunkowe postanowienie np. o zakazie zbliżania się do odebranego zwierzęcia (jeśli to sytuacja np. znęcania się nad cudzym psem). Choć Kodeks postępowania karnego nie przewiduje wprost „zakazu posiadania zwierząt” jako środka zapobiegawczego, w praktyce poprzez odebranie zwierzęcia i zastosowanie dozoru czy aresztu realizuje się ten cel – sprawca do końca sprawy nie powinien mieć możliwości dalszego krzywdzenia.
Proces sądowy. Sprawy o przestępstwa z ustawy o ochronie zwierząt rozpoznają sądy powszechne – najczęściej sądy rejonowe (wydziały karne). Na rozprawie rolę oskarżyciela pełni prokurator, często wspierany przez przedstawiciela organizacji prozwierzęcej (działającej jako oskarżyciel posiłkowy – o czym za chwilę). Postępowanie dowodowe obejmuje przesłuchanie świadków (sąsiedzi, policjanci, lekarze wet.), odczytanie opinii biegłych weterynarii, okazanie zdjęć lub nagrań dokumentujących znęcanie itp. Ponieważ pokrzywdzonym nie jest konkretny człowiek, nie ma klasycznego udziału ofiary w procesie – tym bardziej istotna jest rola organizacji społecznych, które w praktyce reprezentują interes zwierzęcia. Sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego wydaje wyrok: skazujący (z wymierzeniem kary i środków), uniewinniający lub ewentualnie warunkowo umarzający postępowanie (jak w opisanym przypadku z krową). Od wyroku przysługuje apelacja – najczęściej składa ją prokurator lub organizacja, jeśli uważają wyrok za zbyt łagodny, bądź obrońca oskarżonego, gdy kwestionuje winę lub surowość kary. W drugiej instancji sprawę rozpoznaje sąd okręgowy. W sprawach o szczególnym ciężarze gatunkowym możliwe jest jeszcze złożenie kasacji do Sądu Najwyższego, jednak to rzadkie sytuacje.
Rola organizacji prozwierzęcych w postępowaniu
Organizacje społeczne zajmujące się ochroną zwierząt (np. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Fundacja Viva, Ekostraż i wiele lokalnych stowarzyszeń) odgrywają ogromną rolę zarówno na etapie interwencji, jak i w toku procesu karnego. Ustawa o ochronie zwierząt w art. 39 przyznaje im specjalne uprawnienia – mogą występować w sprawach karnych dotyczących znęcania się nad zwierzętami w charakterze pokrzywdzonego oraz oskarżyciela posiłkowego. Innymi słowy, organizacja może formalnie wstąpić do toczącego się postępowania i wykonywać prawa pokrzywdzonego (którym zwierzę samo w sobie być nie może). Przepis ten stanowi, że w sprawach o przestępstwa z art. 35 ust. 1, 1a lub 2 u.o.z. „prawa pokrzywdzonego może wykonywać organizacja społeczna, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt”. Dzięki temu rozwiązaniu zwierzę – ofiara przemocy – zyskuje de facto reprezentanta swoich interesów.
W praktyce udział organizacji następuje poprzez zgłoszenie sądowi (lub wcześniej prokuratorowi) oświadczenia o wstąpieniu do sprawy. Organizacja działa wtedy jako oskarżyciel posiłkowy (wspierający oskarżyciela publicznego, czyli prokuratora). Przedstawiciel organizacji (często radca prawny lub adwokat od prawa karnego działający pro bono) ma prawo brać udział w rozprawach, zadawać pytania świadkom, składać wnioski dowodowe, głos w postępowaniu (np. mowy końcowe) oraz składać środki odwoławcze – apelacje i zażalenia – analogicznie jak pokrzywdzony człowiek. Co ważne, dawniej art. 39 wymagał, by organizacja mogła działać tylko „jeżeli nie działa pokrzywdzony”, czyli np. właściciel zwierzęcia. Ponieważ jednak w większości przypadków właściciel jest właśnie sprawcą (nie może więc być pokrzywdzonym we własnej sprawie), ustawodawca ostatecznie ułatwił organizacjom wstępowanie do postępowania. Obecne brzmienie pozwala na ich udział praktycznie zawsze, niezależnie czy jakiś inny pokrzywdzony (np. inny opiekun zwierzęcia) mógłby działać.
Organizacje prozwierzęce pełnią też rolę inicjatorów postępowań. Często to one pierwsze dowiadują się o przypadkach znęcania (np. poprzez zgłoszenia od mieszkańców) i składają zawiadomienia do organów ścigania. Bywa, że przedstawiciele fundacji uczestniczą w interwencji na miejscu zdarzenia, odbierając zwierzę i dokumentując dowody, co bardzo pomaga w późniejszym procesie. W toku śledztwa mogą oni jako strona składać wnioski (np. o przesłuchanie dodatkowych świadków, o powołanie biegłego). Mają prawo wglądu w akta i mogą śledzić bieg sprawy, sygnalizując ewentualne zaniedbania. Gdy prokurator podejmie decyzję o umorzeniu dochodzenia (np. uzna, że brak dowodów), organizacja jako strona pokrzywdzona ma prawo wnieść zażalenie na taką decyzję do sądu. Jeśli zaś prokuratura odmówi wszczęcia postępowania lub je umorzy, organizacja może nawet przejąć inicjatywę jako oskarżyciel posiłkowy subsydiarny – tzn. wnieść subsydiarny akt oskarżenia do sądu, samodzielnie oskarżając sprawcę (oczywiście pod warunkiem spełnienia wymogów z Kodeksu postępowania karnego).
Na sali sądowej obecność organizacji często nadaje sprawie dodatkowy ciężar. Społeczni oskarżyciele pilnują, by nie bagatelizowano okrucieństwa. Nierzadko to oni wnoszą o surowsze potraktowanie sprawcy, wskazując na wysoki stopień społecznej szkodliwości znęcania i potrzebę prewencji generalnej. Ich zaangażowanie bywa kluczowe przy apelacjach – np. to dzięki działaniom takich organizacji wiele wyroków w zawieszeniu zostało zaostrzonych przez sądy odwoławcze. Dla przykładu w opisanej sprawie warszawskiej o zaniedbane psy, oskarżyciel posiłkowy (stowarzyszenie ochrony zwierząt) mógł przedstawić w apelacji własne argumenty popierające zarzuty prokuratora i tym samym wpłynąć na utrzymanie surowego zakazu posiadania zwierząt.
Warto też wspomnieć, że organizacje prozwierzęce mogą ubiegać się o nawiązki na swoją rzecz przy wyrokach skazujących. Sąd, orzekając obowiązkową nawiązkę (np. na cel związany z ochroną zwierząt), często wskazuje właśnie konkretną fundację lub stowarzyszenie jako beneficjenta tych środków. To dodatkowo wspiera ich działalność. Co więcej, w razie skazania, gdy organizacja była stroną postępowania, sąd może zasądzić od oskarżonego zwrot kosztów poniesionych przez tę organizację (np. koszty pełnomocnika).
Podsumowując, udział organizacji społecznych stał się obecnie standardem w poważnych sprawach o znęcanie się nad zwierzętami. Dzięki nim zwierzęta zyskują głos w sądzie, a sprawy są prowadzone z należytą uwagą. Organizacje pełnią funkcję strażników interesu publicznego w zakresie ochrony zwierząt, dbając, by sprawcy okrucieństwa nie uniknęli odpowiedzialności, a wymiar kary miał też wydźwięk prewencyjny.
Kary i środki karne za znęcanie się nad zwierzętami
Przestępstwo znęcania się nad zwierzętami (oraz pokrewne czyny określone w art. 35 ustawy o ochronie zwierząt) zagrożone jest stosunkowo surowymi karami, które dodatkowo uzupełniają liczne środki karne. Poniżej przedstawiamy przewidziane sankcje – zarówno główne kary wymierzane sprawcom, jak i szczególne środki stosowane wobec nich. Dla lepszej czytelności zestawiono też w formie tabelarycznej najczęstsze typy przestępstw przeciwko zwierzętom z ich sankcjami.
Kary podstawowe
Zarówno za znęcanie się nad zwierzęciem, jak i za nieuzasadnione zabicie/uśmiercenie zwierzęcia (np. zabicie zwierzęcia domowego bez powodu, zastrzelenie psa myląc go ze zwierzyną, uśmiercenie gospodarskiego zwierzęcia z naruszeniem przepisów o uboju) ustawodawca przewidział taką samą karę maksymalną – do 3 lat pozbawienia wolności. Oznacza to, że w typowych przypadkach znęcania (tzw. typ podstawowy przestępstwa z art. 35 ust. 1a u.o.z.) sąd może orzec karę więzienia od miesiąca do 3 lat (przy czym może też warunkowo zawiesić jej wykonanie na odpowiedni okres próby, jeśli uzna to za zasadne). W polskim prawie karnym obowiązuje przy tym zasada, że jeśli górna granica kary nie przekracza 8 lat, sąd może zamiast więzienia wymierzyć grzywnę lub karę ograniczenia wolności, jeśli wina sprawcy nie jest znaczna. W praktyce zatem sprawcy drobniejszych czy jednorazowych przypadków znęcania nieraz otrzymują kary grzywny lub ograniczenia wolności (np. prace społeczne) – zwłaszcza, gdy sąd decyduje się na warunkowe zawieszenie wykonania kary więzienia. Np. ktoś skazany na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu może mieć dodatkowo nałożoną grzywnę albo obowiązek wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne (co jest formą kary ograniczenia wolności).
W przypadkach, gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, ustawa przewiduje surowszy typ kwalifikowany: kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Dolna granica 3 miesięcy oznacza, że sąd nie może wymierzyć kary krótszej (ani tym bardziej samej grzywny) przy uznaniu takiego stanu faktycznego – co sygnalizuje, że każdy przypadek bestialskiego znęcania powinien skutkować choć krótką izolacją sprawcy. Oczywiście i tu sąd może warunkowo zawiesić wykonanie kary, ale często przy szczególnym okrucieństwie sądy decydują się na bezwzględne więzienie, aby nadać karze walor odstraszający. Warto dodać, że za szczególne okrucieństwo uważa się np. wyjątkowe dręczenie (zadawanie wymyślnych cierpień, torturowanie zwierzęcia), działanie z sadystyczną brutalnością, ale także świadome doprowadzenie do długotrwałej agonii przez zaniedbanie. Przykładem był opisany wyżej przypadek suczki, która zmarła w męczarniach na skutek skrajnego zaniedbania – sąd uznał to za znęcanie ze szczególnym okrucieństwem.
Dodatkowe środki karne
Poza karą główną (więzieniem, ewentualnie grzywną lub ograniczeniem wolności) sąd obowiązkowo lub fakultatywnie stosuje wobec skazanych za te przestępstwa liczne środki karne, które mają chronić zwierzęta w przyszłości i zadośćuczynić za wyrządzone zło:
- Przepadek zwierzęcia: Jeżeli sprawca był właścicielem maltretowanego zwierzęcia, sąd obligatoryjnie orzeka przepadek tego zwierzęcia na rzecz Skarbu PaństwaMówiąc prościej – sprawca traci prawo własności pupila, którego krzywdził. Zwierzę nie wraca już do oprawcy. Najczęściej takie odebrane zwierzęta trafiają pod opiekę schronisk lub organizacji, a następnie są przekazywane do adopcji nowym, odpowiedzialnym właścicielom. Przepadek jest konieczny, by zwierzę nie wróciło w ręce sprawcy po zakończeniu sprawy.
- Zakaz posiadania zwierząt: Jest to kluczowy środek zapobiegający ponownemu krzywdzeniu istot żywych. Sąd może orzec zakaz posiadania wszelkich zwierząt albo określonej kategorii zwierząt (np. psów, koni) w razie skazania za „zwykłe” znęcanie, a obligatoryjnie orzeka taki zakaz w przypadku skazania za znęcanie ze szczególnym okrucieństwem. Zakaz ten ma z reguły bardzo realne konsekwencje – np. sprawca musi oddać inne zwierzęta, które posiada, a przez okres obowiązywania zakazu nie wolno mu nabywać ani opiekować się żadnymi (nawet „pożyczonymi”) zwierzętami. Obecnie okres, na jaki można orzec zakaz posiadania zwierząt, wynosi od 1 roku do 15 lat. Górna granica została podwyższona – wcześniej było to maksymalnie 10 lat, teraz aż 15, co pozwala sądom eliminować szczególnie okrutnych sprawców z grona posiadaczy zwierząt na bardzo długi czas, a nawet de facto dożywotnio (jeśli np. sprawca ma lat 60 i dostanie 15-letni zakaz). W praktyce niemal każdy wyrok skazujący za znęcanie się nad zwierzętami zawiera orzeczenie takiego zakazu – nawet jeśli nie jest obowiązkowy, sądy chętnie po niego sięgają dla bezpieczeństwa zwierząt. Przykładowo, w sprawie warszawskiej zaniedbanej suczki, mimo że był to typ podstawowy znęcania, orzeczono 5-letni zakaz posiadania psów; w innej sprawie sprawca otrzymał 6-letni zakaz posiadania psów za ciągnięcie psa za autem. Za złamanie sądowego zakazu posiadania zwierząt grozi odrębna odpowiedzialność karna z Kodeksu karnego (art. 244 KK).
- Nawiązka na cele związane z ochroną zwierząt: Jak wspomniano, sąd obecnie obligatoryjnie orzeka nawiązkę w wysokości od 1 000 do 100 000 zł na wskazany cel ochrony zwierząt. Najczęściej takim celem jest przekazanie pieniędzy na rzecz konkretnej organizacji prozwierzęcej (np. lokalnego schroniska, fundacji ratującej zwierzęta) albo ogólnopolskiego funduszu pomocy zwierzętom. Nawiązka pełni funkcję pewnej rekompensaty społecznej za wyrządzone zło oraz ma aspekt wychowawczy – dotyka sprawcę finansowo. Minimalna kwota 1000 zł sprawia, że nie są to symboliczne sumy. W wielu wyrokach sądy zasądzają kilka czy kilkanaście tysięcy zł nawiązki, zwłaszcza przy poważnych przypadkach. Jak pokazują statystyki sprzed zaostrzenia prawa, wcześniej nawiązki orzekano rzadko i w niskich kwotach. Obecnie jest to standard i już kilka tysięcy zł nie dziwi. Np. w sprawie zabicia psa sąd zasądził po 10 tys. zł nawiązki od każdego ze sprawców; w innej – 5 tys. zł na schronisko. Pieniądze z nawiązek zasilają organizacje pomagające zwierzętom, co pośrednio przyczynia się do poprawy losu innych czworonogów.
- Zakazy dotyczące działalności związanej ze zwierzętami: Jeśli ktoś znęcał się nad zwierzętami w ramach wykonywanego zawodu lub działalności (np. był hyclem, prowadził fermę, pracował jako woźnica itp.), sąd może orzec zakaz wykonywania określonego zawodu lub prowadzenia działalności związanej ze zwierzętami. W przypadku szczególnego okrucieństwa taki zakaz jest nawet obowiązkowy. Zakaz ten również orzeka się na okres 1–15 lat.Przykładowo, właścicielka fermy futrzarskiej, która znęcała się nad zwierzętami hodowanymi na futra, została skazana i objęta zakazem prowadzenia fermy – de facto musiała zamknąć interes. Takie środki karne mają uniemożliwić osobom okrutnym dalsze krzywdzenie zwierząt „zawodowo”.
- Przepadek narzędzi użytych do przestępstwa: Sąd może orzec przepadek przedmiotów, które służyły do popełnienia przestępstwa znęcania, nawet jeśli nie należą do sprawcy, o ile ich właściciel mógł przewidzieć ich użycie w przestępstwie. W praktyce oznacza to np., że mogą przepaść narzędzia tortur, broń palna użyta do postrzelenia zwierzęcia bezprawnie, a nawet pojazd użyty celowo do potrącenia zwierzęcia. Ten środek jest stosowany rzadziej, ale zdarza się – np. orzeczono przepadek noża, którym sprawca usiłował zabić psa.
Poniżej znajduje się tabela podsumowująca najczęstsze rodzaje przestępstw przeciwko zwierzętom wraz z odpowiadającymi im sankcjami na gruncie obowiązujących przepisów:
|
Rodzaj czynu zabronionego |
Podstawa prawna |
Zagrożenie karne (pozbawienie wolności) |
Dodatkowe obowiązkowe środki karne |
|---|---|---|---|
|
Znęcanie się nad zwierzęciem (zadawanie bólu lub cierpienia, w tym przez zaniedbanie; typ podstawowy) |
art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt |
do 3 lat (sąd może też orzec grzywnę lub ograniczenie wolności w miejsce kary więzienia w lżejszych przypadkach) |
– Nawiązka 1000 zł – 100 000 zł |
|
Znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem (kwalifikowany cięższy przypadek) |
art. 35 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt |
od 3 miesięcy do 5 lat (dolna granica wymusza karę więzienia, choć może być z warunkowym zawieszeniem) |
– Nawiązka 1000 zł – 100 000 zł (obowiązkowa) |
|
Bezprawne zabicie lub uśmiercenie zwierzęcia (np. zabicie bez uzasadnienia, uśmiercenie z naruszeniem przepisów o uboju) |
art. 35 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt |
do 3 lat (analogicznie jak przy znęcaniu; w przypadku szczególnego okrucieństwa – do 5 lat na mocy art. 35 ust. 2) |
– Nawiązka 1000 zł – 100 000 zł (obowiązkowa) |
(Uwaga: powyższa tabela dotyczy przestępstw – osobno w ustawie przewidziano niektóre drobniejsze czyny jako wykroczenia, np. prowadzenie hodowli psa agresywnej rasy bez zezwolenia jest wykroczeniem z art. 37a ust. 1 u.o.z. zagrożonym aresztem lub grzywną. Skupiamy się jednak na odpowiedzialności karnej za najpoważniejsze naruszenia, czyli przestępstwa.)
W kontekście kar warto zaznaczyć, że sąd kształtuje wyrok indywidualnie w zależności od okoliczności sprawy. Wymienione górne granice (3 lub 5 lat) to maksima – w praktyce wyroki rzadko sięgają tych wartości. Jak wskazują statystyki sprzed kilku lat, średnie orzeczone kary pozbawienia wolności za znęcanie wynosiły kilka miesięcy (często z warunkowym zawieszeniem), a kary bezwzględnego więzienia były rzadkością. Jednak od czasu zaostrzenia przepisów, obserwuje się wyższe wyroki – coraz częściej w przedziale 6–12 miesięcy bez zawieszenia w drastycznych przypadkach. Dodatkowo niemal standardem stało się orzekanie zakazu posiadania zwierząt i nawiązki. W ten sposób wymiar sprawiedliwości sygnalizuje, że znęcanie nad zwierzętami jest poważnym przestępstwem, a nie drobnym wybrykiem.
Znaczenie prewencji i edukacji
Zaostrzenie przepisów i surowsze karanie sprawców są ważne, jednak w dłuższej perspektywie kluczowa jest prewencja – zapobieganie przypadkom znęcania się nad zwierzętami poprzez edukację i zwiększanie świadomości społecznej. Jak mówi znane powiedzenie, „lepiej zapobiegać niż leczyć”, co w tym kontekście oznacza: lepiej wychowywać ludzi na wrażliwych i odpowiedzialnych opiekunów zwierząt, niż potem ścigać i karać sprawców okrucieństwa.
Edukacja od najmłodszych lat
Już w szkołach i przedszkolach warto uczyć dzieci poszanowania dla zwierząt. Dziecko, które od małego dowiaduje się, że zwierzę czuje ból, strach i smutek tak jak człowiek, wyrośnie na dorosłego, który nie skrzywdzi bezbronnej istoty. W wielu placówkach prowadzone są dziś zajęcia z edukacji humanitarnej – odwiedzają je przedstawiciele schronisk z pogadankami, dzieci uczą się opieki nad szkolnymi zwierzątkami, oglądają filmy promujące empatię. Takie działania kształtują w młodych ludziach empatię i odpowiedzialność. Jak trafnie zauważyła policjantka w jednym z artykułów: „Poszanowanie zwierząt przez człowieka wiąże się z poszanowaniem ludzi między sobą i już od najmłodszych lat należy uczyć człowieka obserwować, rozumieć, szanować i kochać zwierzęta”. Innymi słowy – ucząc dzieci wrażliwości na los zwierząt, wychowujemy lepszych ludzi w ogóle.
Kampanie społeczne i rola mediów
W ostatnich latach obserwujemy w Polsce wysyp kampanii społecznych przeciwko znęcaniu się nad zwierzętami. Hasła typu „Zwierzę nie jest rzeczą” czy „Nie przywiązuj – nie porzucaj” pojawiają się na billboardach, w telewizji i Internecie. Organizacje prozwierzęce, przy wsparciu znanych osób, prowadzą akcje uświadamiające, że np. zostawienie psa na łańcuchu bez opieki to znęcanie, że każde okrucieństwo wobec zwierzęcia będzie ścigane. Media nagłaśniają przypadki surowych wyroków za znęcanie – to także ma efekt prewencyjny, bo potencjalni sprawcy widzą, że grozi za to realna kara. Istotną kampanią była np. akcja informująca o obowiązku pomocy rannym zwierzętom potrąconym przez samochód – kierowcy dowiedzieli się, że ucieczka z miejsca zdarzenia i pozostawienie konającego psa czy kota też może zostać potraktowane jak przestępstwo (świadome dopuszczenie do cierpienia). Takie inicjatywy zwiększają społeczną nietolerancję dla przemocy wobec zwierząt.
Profesjonalizacja służb i współpraca między instytucjami
Prewencja to nie tylko edukacja obywateli, ale też szkolenie służb i usprawnienie systemu reagowania. Policjanci coraz częściej przechodzą szkolenia z interwencji w sprawach znęcania nad zwierzętami – uczą się, jak obchodzić się z pobudzonym, skrzywdzonym zwierzęciem, jak zabezpieczyć ślady, jak współpracować z weterynarzami. W strukturach policji powstają czasem specjalne zespoły do spraw przestępstw przeciwko zwierzętom lub funkcjonariusze ds. ekologii. Coraz lepiej działa współpraca między policją a inspekcją weterynaryjną oraz strażą gminną. Dzięki temu sygnały o niehumanitarnym traktowaniu zwierząt (np. od sąsiadów czy z infolinii) są szybciej weryfikowane i podejmowane są działania zapobiegające tragediom.
Zmiany prawne pro-prewencyjne
Ustawodawca także stara się wzmacniać narzędzia prewencji. Przykładem jest rozszerzenie możliwości odbierania zaniedbanych zwierząt właścicielom zanim dojdzie do nieodwracalnego nieszczęścia. Gmina (wójt, burmistrz) na wniosek inspektora weterynaryjnego lub organizacji może wydać decyzję o czasowym odebraniu zwierzęcia jeszcze przed prawomocnym wyrokiem, jeśli warunki bytowania zagrażają jego życiu lub zdrowiu. To chroni zwierzę przed dalszym cierpieniem w toku procesu. Dyskutuje się też o utworzeniu rejestru sprawców przestępstw przeciw zwierzętom – tak by osoby skazane z zakazem posiadania zwierząt były ewidencjonowane i np. schroniska czy sprzedawcy zwierząt mogli sprawdzić, czy nie przekazują psa komuś, kto ma sądowy zakaz. Taki rejestr byłby analogiczny do istniejącego już rejestru sprawców przestępstw seksualnych. Na razie jednak to postulat, który być może doczeka się realizacji w przyszłości.
Empatia a bezpieczeństwo społeczne
Warto pamiętać, że przemoc wobec zwierząt często idzie w parze z przemocą wobec ludzi. Badania i statystyki policyjne wskazują, że osoby znęcające się nad zwierzętami mogą przejawiać skłonność do agresji także w innych sferach (np. wobec członków rodziny). Dlatego walka z okrucieństwem wobec zwierząt ma szerszy wymiar – jest częścią przeciwdziałania przemocy w ogóle. Dostrzegają to eksperci i orzecznictwo: jeśli ktoś bezwzględnie traktuje bezbronne stworzenie, istnieje ryzyko, że podobnie potraktuje słabszego człowieka. Stąd edukacja prozwierzęca i budowanie empatii służą nie tylko zwierzętom, ale i humanizowaniu relacji międzyludzkich.
Na zakończenie warto przytoczyć uniwersalne stwierdzenie etyczne: „Wszystkie istoty zdolne do odczuwania cierpienia lub przyjemności mają prawo oczekiwać od istot moralnie odpowiedzialnych, by powstrzymały się od zadawania im cierpień”. To motto powinno przyświecać nam w podejściu do braci mniejszych. Prawo karne jest ostatecznością – reaguje, gdy zawiedzie ludzka empatia. Dlatego obok zaostrzania kar niezwykle ważna jest edukacja i budowanie świadomości, że zwierzę nie jest rzeczą, czuje ból i potrzebuje opieki. Społeczeństwo, w którym ludzie szanują prawa zwierząt, jest bardziej cywilizowane i bezpieczne. Wymierzanie sprawiedliwości okrutnikom jest konieczne, ale równie istotne jest to, by takich spraw było jak najmniej – dzięki mądremu wychowaniu i kulturze empatii.





